No właśnie,Ania wyzdrowiała, dzięki inhalacjom na oskrzelach jest czysto.
Powyżej zdjęcie z następnej próby podania Ani obiadku-tu kosztuje marchewki z ziemniaczkami. Niestety po dwóch łyżeczkach traci chęć i pluje. I efekt taki, że jedzonko ląduje na całej buzi, a nie w brzuszku. Ma odruch wymiotny, woli wciąż mleko. Boje się, że będzie z tym problem. A ma już prawie 7 miesięcy i już dawno powinna "normalnie" jeść. Każda próba kończy się niepowodzeniem,banany ze słoiczka także jej nie smakowały i pluła już po podaniu pierwszej łyżeczki. Mam nadzieję, że wkrótce się przekona do nowych smaków.
piątek, 13 czerwca 2014
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Ania chora:(
sobota, 7 czerwca 2014
Dziś po raz pierwszy zjedliśmy trochę kaszki
Dziś podałam małej kaszkę z bobovity malinową i na początku nie była przekonana do niej. Mała krzywiła się, miała odruch wymiotny, ale z każdą następną łyżeczką było coraz lepiej. Ania z zadowoleniem ciamkała. Ciekawe, jak jutro pójdzie z obiadkiem:)
piątek, 6 czerwca 2014
Skończyło się dożywianie z poradni żywienia
I po wizycie w poradni żywienia. Pani doktor była zachwycona, że wygląd Ani znacznie się poprawił, i związku z tym, że nie jest juz karmiona przez zgłębnik, przejdzie na mleko nutramingen( ze względu na atopowe zapalenie skóry) plus fantomalt,mieszanka wysokokaloryczna, bo mała jednak ma nadal niedowagę i trzeba ją wyrównać w mare jak się da. Mleko oznaczone już cyferką 2,i mam zacząć podawać dania ze słoiczków,po łyżeczce i nie zrażać się, jeśli dziecko będzie miało odruch wymiotny, bo to normalne, jak dziecko przez długi czas jest karmione płynami. Jutro podejmę próbę podania marchewki. Mam nadzieję, że się mi uda.
![]() |
| Zestaw Ani do jedzonka, oby jej smakowało |
czwartek, 5 czerwca 2014
Na dobrej drodze:)
Wizyta u kardiologa i echo serca wyszło bardzo dobrze.
Nadal jednak musi brać captopril na serduszko, by w sztucznych żyłach nie powstał zator, jeśli się tak jednak stanie, trzeba będzie ją operować ponownie. Jutro wizyta w poradni żywienia i pani doktor zadecyduje jakie mleko małej podawać( mała niestety wyjdzie zapewne z programu żywienia, bo nie jest karmiona sondą) oraz czy w ogóle zacząć rozszerzać jej dietę. Ania nabiera masy ciała, robi jej się druga broda, rączki są pulchniejsze i nóżki też. No i przeszłyśmy w tym tygodniu z pieluszek roz2 na3:) co dowodzi, że mała tyje.
Dziś narobiła mi strachu kaszlała w nocy i w ciągu dnia. Natychmiast pobiegłam do lekarza i okazało się, że jest zdrowa. Kaszle dlatego,że za dużo śliny produkuje i ją odkasłuje. Ech i znów wyszłam na nadopiekuńczą matkę...ale musiałam upewnić, że nic jej nie jest.
sobota, 24 maja 2014
I mamy 6 miesięcy!!!!
Mała tak rośnie, i rozwija się, że nie widać, że kiedyś tak bardzo była chora. Waży teraz 5300g i jest oczkiem w całej rodzinie.Łapie się za stópki, przekręca się na boczki oraz wyciąga świadomie rączki do zabawek. Jest całym moim światem, kocham ją tak mocno, że nie można sobie tego wyobrazić. Kocham każde moje dziecko, ale szczególnie tę małą istotkę, która pojawiła się niespodziewanie w moim życiu. Bardzo lubię się z nią bawić, śpiewać jej, czytać książeczki....
Jutro ma równe 6 miesięcy. Czas tak szybko leci:)
Ani się obejrzę a już będzie stawiała pierwsze kroczki:))
W przyszłym tygodniu wizyta u kardiologa, on oceni, czy serduszko jest w najlepszym porządku, we wrześniu neurolog, wciąż się rehabilitujemy... waga nie jest powalająca,ale będzie dobrze...
![]() | ||||||||
| kocham ten cudowny uśmiech |
sobota, 10 maja 2014
Moja mała śmieszka
Minęło już pięć miesięcy. Ania nadal jest drobna, wygląda na młodszą dziewczynkę. Nie mogę się doczekać jej pierwszych kroczków,choć wiem że do tego daleko jeszcze. clik- tu link do filmiku o Ani,to taka informacja, dla tych co jeszcze go nie widzieli.
Stała się bardzo ruchliwa, wymachuje rączkami i nóżkami a podczas kąpiel chlapie wszędzie wodą:) Uwielbiam ja, nie wyobrażam sobie, że mogło być inaczej.
Czasami powracam myślami do tamtych dni, kiedy nagle okazało się, że ma chore serduszko. Nie powinnam się już zamartwiać, bo jest już całkiem dobrze, ale jednak strach jest. I to ogromny. Miała wielkie szczęście. I ja też jestem szczęściarą, że ją mam,choć kiedy była u mnie w brzuszku miałam wątpliwości, czy dam radę z jeszcze jednym dzieckiem. Dziś żałuje, że tak kiedykolwiek pomyślałam, i wcale nie dlatego, że urodziła się chora i że dużo przeszła. Bo jestem mamą, a bycie mamą sprawia wielką przyjemność i szczęście,kiedy widzisz, jak ta mała istotka do ciebie się uśmiecha,gaworzy. I rośnie na twoich oczach i zamienia się z istotki na wspaniałego człowieka-mam nadzieję:) tu link na którym uwieczniłam śmiech mojej perełki clik
Subskrybuj:
Posty (Atom)








